media

 

119 Pismo Folkowe 4/2015 recenzja wystawy KORZENIE Karoliny Matyjaszkowicz w Galerii Gardzienice w Lublinie 

Pani Wszechświata i Golemy,
nieważkie podróże trzech Niewid po bezgwiezdnym niebie, 
frapująco mistyczne tete-a-tete pewnej różowej nocy…
Pierwsze, co zwabia człowieka, gdy ze skwaru gwarnej i ludnej jakże o tej porze roku ulicy Grodzkiej w Lublinie, zbiegnie („niezrażony“ łowicką wycinanką na afiszu) w kojący mrok Galerii Gardzienice, to coś, co nazwałabym sejsmicznością koloru. Mam tu na myśli coraz bardziej nieprzewidywalne wyładowania rozgrzanych oranżów, nasycenie i jakby wyczuwalne tętno ciepłych żółcieni, czy wreszcie wyrafinowanie tonalnych przepływów zieleni, aż po turkusowe brzmienia.
Kolejnym  zaskoczeniem okazuje się forma, w pełnych enigmatycznego przepychu, odsłonach. Zdawałoby się wyekstrahowana, wywołana z niedostępnych na codzień śmiertelnikowi dziedzin: „wytatuowane“ na aztecką, inkaską, czy łowicką nutę postacie, sceneria niczym z tropikalnych lasów znad Amazonki, którą inkrustuje autorka stylizowanymi kwiatami przypominającymi polskie astry,chabry…
 Całkiem niepostrzeżenie w tej feerii barw i słowiańskiej mitologii, słyszalne stają się, jakże odległe w czasie i przestrzeni, echa kultur najdawniejszych – zarówno sztuki aborygeńskiej, jak i cywilizacji prekolumbijskich. Obrazy u Aborygenów powstawały jako ikoniczny zapis wizji, w których czuwające duchy przodków, przekazywały życiową mądrość. Z różnokolorowego piasku szaman-kapłan usypywał coś, co przypominało barwną, wzorzystą mozaikę, której symbolika zakryta była przed niepowołanymi. Obrazy te równolegle do tradycji ustnej, wraz z tańcem i pieśniami wspomagały transfer tak umiejętności potrzebnych do przetrwania, jak i skarbów poznania duchowego.
Korzenie drzewa, to ważna jego część. To także tytuł tej wystawy. Dobre ukorzenienie to stabilizacja, pewność; te zaś dopiero umożliwiają rozwój. Czy malarstwo Karoliny Matyjaszkowicz nie włącza nas przypadkiem w trwającą od zamierzchłych czasów duchową przygodę człowieka? Czy nie otwiera nas na doznanie oryginalnej duchowości u samych jej korzeni, nie zatraconej jeszcze w ferworze znacznie późniejszych religii zinstytucjonalizowanych?
Dość hermetycznym, a powracającym w twórczości Karoliny Matyjaszkowicz motywem, jest rodzaj przeskalowanej siatki (Trzy Niewidy, Wyprawa, Przyjaciel Komet, Różowa noc) przypominającej strukturę matrix – w znaczeniu macierzy, kobiecego łona. Intrygującym tym bardziej, że podobny wzór często można znaleźć na obrazach szamanów, wizjonerów oraz tych, którzy mają naturalną zdolność osiągania „odmiennych stanów świadomości“. Rozpoznać go można także w relacjach ludzi, którzy przeżyli śmierć kliniczną.
Ale czy akt twórczy, czego by o nim nie powiedzieć, nie ma sam w sobie, wystarczająco osobliwej natury ? Czy nie jest przypadkiem zapuszczaniem się w rewiry „odmiennego świata“, a jeśli tak czyż nie jest wkraczaniem na drogę poznania? Kazimierz Moszyński, przenikliwej wrażliwości etnolog, etnograf, slawista ujmuje to tak: kiedy pod wpływem ekstazy, bądź innej siły sprawczej owładnie człowiekiem w sposób przemożny uczucie bezpośredniej jedności z uniwersum-nie daje  się ono rozdzielić od jednoczesnego uczucia bezgranicznego szczęścia oraz ufności. Psychologia tłumaczy to „wtargnięciem do świadomości [człowieka] najgłębszych, normalnie ukrytych pod nowszymi pokładami, warstw ludzkiej duszy, dziedziczących z prawieku intymne zetknięcie z resztą wszechświata. Dzieje się w podobnych wypadkach, jak gdyby pod szczególnie silnym porywem wichru przerwała się na mgnienie osłona z chmur, czy mgieł, a zabłąkany w niej wędrowiec ujrzał się znowuż pośród swej pierwszej potężnej i tak sobie bliskiej ojczyzny.“ 1
1 Kazimierz Moszyński, Kultura duchowa /w:/ Kultura ludowa Słowian, Książka i Wiedza, t. 2, Warszawa 1967, s. 12
Beata Sokołowska-Smyl

e-kalejdoskop.pl DEKONSTRUKCJA PASIAKA / PIOTR GROBLIŃSKI

e-kalejdoskop.pl GOLEMY, WIŁY I INNE CUDAKI / ALEKSANDRA TALAGA-NOWACKA

PAP, Wyborcza, Polskie Radio, Onet,

Pepe-tv – “Baśniowy świat malarstwa Karoliny Matyjaszkowicz” (dla Polonii niemieckiej)

Czas na wnętrze nr 02/2014  –  “Słowiańskie wierzenia i podania w malarstwie Karoliny Matyjaszkowicz”

Weranda nr 06/2014  – “Duchy Karoliny Matyjaszkowicz”

Kalejdoskop nr 12/2014  – “KWIATY USYPANE Z PIASKU”

Arterie 19 nr 2 /2014

SURREALISTYCZNA WYCINANKA

Obrazy Karoliny Matyjaszkowicz  ujawniają, jak wiele wspólnego mają surrealizm i polska sztuka ludowa. Artystka powraca do raju utraconego, w którym przenikają się natura i metafizyka, a na ludzi silnie działa ich energia.

Karolina Matyjaszkowicz wypracowała własny język malarski. Sądzę, że jej prace składają się z trzech warstw. Pierwsza jest plastyczna. Tworzą ją farby akrylowe, pokrywające różne powierzchnie: płótna, płyty wiórowe, sklejki, tkaniny. Artystka upraszcza płaskie formy i wydłuża je. Rezygnuje z perspektywy. Wiele obrazów przypomina nizinny krajobraz, z rozmysłem podzielony na części. Rytmiczna powtarzalność kształtów i kolorów, aranżowanie z nich harmonijnej całości upodabnia dzieła także do łowickich wycinanek. Te skojarzenia nie są przypadkowe. Artystka pochodzi z Łowicza. Inspiruje się tamtejszym pejzażem, rzemiosłem, strojami, ozdobami wnętrz.

Cechy prac, które wymieniłam oraz zainteresowanie autorki sztuką etniczną przywodzą na myśl kubizm. Jednak kubistyczne kształty są ciężkie, przytłaczające, a obrazy łowickiej malarki odznaczają się lekkością i dynamiką. Wrażenia potęgują intensywne, rozwibrowane barwy. Artystka dobiera je, łączy i równoważy z wyczuciem znakomitej kolorystki.

RODZICE, OPOWIADAJCIE DZIECIOM SWOJE SNY

Druga, symboliczna warstwa dzieł odnosi się do słowiańskich wierzeń, mitologii, podań i demonologii ludowej. Sądzę, że zawierają one surrealistyczne cechy – elementy realne i wyobrażone nie są odrębne, lecz wpływają na siebie i dopełniają się. Teoretycy surrealizmu uważali, że rzeczywistość i urojenie, życie i śmierć, przeszłość i przyszłość oraz inne tradycyjne antynomie nie muszą być pojmowane jako przeciwstawne. Racjonalistyczno-empiryczna wizję świata uzupełniali elementami, jakie znaleźli w skarbcu podświadomości. Zdaniem Krystyny Janickiej – autorki publikacji poświęconej surrealizmowi – „(…) świat sennych wizji i dziennych spostrzeżeń, podświadomych motywacji i świadomych realizacji, świat marzenia i świat działania – stanowi dla surrealisty system naczyń połączonych (…)”1. Z wymienionego systemu instynktownie korzystali artyści ludowi. Wyróżnikiem twórczości Matyjaszkowicz jest zestawianie folkloru z awangardą. Artystka świadomie wykazuje postawę intelektualną i duchową bardzo bliską surrealizmowi. Podobnie do jego przedstawicieli prezentuje świat funkcjonujący na prawach, które ustanawia fantazja. W barwnych ogrodach jej obrazów skierki huśtają się na giętkich łodygach. Nagie Panny Łąkowe tańczą porwane ekstazą. Kochankowie wyznają sobie miłość pod czarodziejskim drzewem i zamieniają się w kwiaty. Demony szepczą do ucha tajemnice wieszczkom. Wszystkie istoty pożądają witalnej energii. Żadnej nie zagraża cień śmierci. Czas stanął w miejscu.

Artystka przyznaje, że urzeka ją „Świat, który z jednej strony jest taki nierealny, ale momentami zdaje się być bardziej prawdziwy od samej rzeczywistości”2. Kiedy poznaję jej dzieła, mam wrażenie, że podglądam sen, który wymknął się śniącej. Jest niepohamowany i dziki, napełniony wolnością i zmysłowością. Odrywa się od ziemi i rozwija niczym bujne pnącza roślin. Pozwala wzlecieć na skrzydłach ptaków. W taki sposób rozwija się w umysłach tych, którzy go zobaczą.

Malarka z rozmysłem posługuje się środkami wyrazu, eksplorując zarówno podświadomość własną, jak i zbiorową.  Zdaniem Carla Gustava Junga najgłębsze podkłady podświadomości tkwią w dziedzictwie kulturowym. Symbole i mity, przetwarzane przez sztukę od wieków, dostarczają wiedzy o człowieku. Obecne są w nich obrazy i pojęcia wspólne dla całej ludzkości, czyli archetypy. Artystkę pasjonuje myśl jungowska. Swobodnie używa nie tylko składników kultury i tradycji ludowej. Sięga też do dziedzictwa sztuki. Podziwia artystów, którzy są obdarzeni fantastyczną wyobraźnią, m.in. Hieronima Boscha, Petera Bruegela, Celnika Rousseau, Marca Chagalla, Fridę Kahlo, René Magritte’a, Maxa Ernsta. Szczególnie jednak ceni przedstawicieli sztuki prymitywnej i naiwnej. Przemawia do niej koncepcja znaleziona w biografii jednego z nich, Teofila Ociepki. Według jej autora osoby niezwiązane z kulturą oficjalną mają silniej rozwiniętą wrażliwość. Lepiej kontaktują się więc z podświadomością zbiorową, wyczuwają problemy współczesności oraz odczytują przyszłość.

Na działalność Matyjaszkowicz wpłynęła również rodzina. Malarka przyznaje, że najbliższe osoby były bardzo kreatywne, zaszczepiły w niej zamiłowanie do sztuki i kształtowały wyobraźnię. Artystka rozwijała te zainteresowania i ukończyła łódzką Akademię Sztuk Pięknych. Przełomem stał się jednak  powrót do rodzinnego Łowicza. Wtedy kultura ludowa nabrała dla niej nowego znaczenia i w pełni ujawniła swoje bogactwo.

JEŚLI KOCHASZ MIŁOŚĆ, POKOCHASZ SURREALIZM3

Ważnym elementem malarstwa Matyjaszkowicz są emocje. Według mnie stanowią trzecią warstwę obrazów. Autorka przetwarza więzi z ludźmi, naturą i kulturą. Na płótnach pozostawia ślady własnych przeżyć. Każde z nich stara się zamieniać w wartość. Jej obrazy są pełne radości i rozkoszy. Jednym ze stale przewijających się tematów uczyniła miłość. Surrealiści traktowali ją jako „magię okolicznościową”, która splata drogi natury i człowieka, ciała i duszy. Zakochani bohaterowie obrazu Lipcowe wieczory dosiadają kociego grzbietu. Spod łap zwierzęcia pierzchają gwiazdy. Czy jest lepszy dowód na „magię okolicznościową”? By w pełni pojąć ostatni poziom dzieł, odbiorca powinien otworzyć się na emocje, które pojawią się podczas obcowania z nimi. Nie uciekać od wspomnień, aktualnych doznań i własnej wyobraźni. „Myślę, że przez długi czas ludzie będą odczuwali potrzebę powrotu do prawdziwych źródeł tej magicznej rzeki, która wypływa z ich oczu, kąpiąc w tej halucynacji światła i mroku rzeczy, które są, i rzeczy, których nie ma”4 – pisał „papież” surrealistów, Andre Breton. Jeżeli widz nie odbiera dzieł łowickiej artystki powierzchownie, a dogłębnie, wówczas czerpie z magicznej rzeki, wypełniając swoje wnętrze tańcem, swobodą i poezją. Czarujące widowisko odbywa się w nim samym.

Zapraszam na stronę internetową malarki: http://matyjaszkowicz.art.pl/ Prace można zobaczyć także w  Centralnym Muzeum Włókiennictwa. Wystawa trwa od 29 stycznia do 29 marca.

1K. Janicka, Surrealizm, Warszawa 1973, s. 54.
2Karolina Matyjaszkowicz ‘80, http://salonsztuki.net/Artist/show/22 [2 stycznia 2015].
3Śródtytuły są hasłami z papillons – ulotek, które tworzyli i rozprowadzali surrealiści
4A. Breton, Surrealizm i malarstwo, w: Surrealizm. Teoria i praktyka literacka. Antologia, teksty wybrał i przełożył A. Ważyk, Warszawa 1973, s. 115.

Podczas pracy nad tekstem korzystałam z poniższych materiałów.

A. Breton, Drugi manifest surrealizmu, w: Surrealizm. Teoria i praktyka literacka. Antologia, teksty wybrał i przełożył A. Ważyk, Warszawa 1973, s. s. 125-148.
A. Breton, Manifest surrealizmu, w: Surrealizm. Teoria i praktyka literacka. Antologia, teksty wybrał i przełożył A. Ważyk, Warszawa 1973, s. 55-102.
A. Breton, Surrealizm i malarstwo, w: Surrealizm. Teoria i praktyka literacka. Antologia, teksty wybrał i przełożył A. Ważyk, Warszawa 1973, s. 110-116.
C. Klingsöhr-Leroy, Surrealizm, red. U. Grosenick, przeł. J. Wesołowska, Kolonia 2005.
K. Janicka, Surrealizm, Warszawa 1973.
Karolina Matyjaszkowicz ‘80, http://salonsztuki.net/Artist/show/22 [2 stycznia 2015].
Korespondencja mailowa z artystką

Marta Motyl